Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/na-czekac.ostrowiec.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
Nowy Orlean, Laizjana, 1967

- Zdaje się, że kogoś zamordowali - szepnęła jakaś kobieta.

ziołami, napełniającymi powietrze swym aromatem, ścieliły się cienie.
Ale i tak coś miał.
dreszcz. W pierwszej chwili nie wiedziała, co powiedzieć.
z miną kobiety, która dostaje to, czego chce.
się. – Wiesz, to tylko kwestia czasu.
– O Boże. – Z niedowierzaniem wpatrywała się w zdjęcia przyrodniej siostry. – To...
zainteresowany, i to nie tylko zawodowo. Zignorował tę myśl i zabrał się do roboty. Zajrzał wszędzie. Sprawdził szuflady, kartoteki, półki z książkami, stoliki, a nawet obicia kanapy i krzeseł. Zajrzał do szafy, do doniczek, za obrazy, które zdjął ze ścian, i do kieszeni wszystkich ubrań, które znalazł w szafie. Zrolował dywan, przeszukał łazienkę i gdy na wschodzie zaczęło budzić się słońce, prawie dał za wygraną. Jeśli na twardym dysku nie było informacji, których szukał, to koniec. Coś go jednak dręczyło, coś się tu nie zgadzało. Usiadł na kanapie i rozejrzał się jeszcze raz, przypominając sobie, gdzie stały meble, gdy wszedł tu po raz pierwszy. Zastanowił się nad rzeczami, które stąd wyrzucił... coś mu nie pasowało. Myśl, Hunt, myśl! Jeszcze raz spojrzał na biurko, zlustrował całe wnętrze. Meble były nowe. Zrobione tak, żeby wyglądały na starsze, ale kupiono je w ciągu ostatnich kilku lat. Poza kilkoma książkami, parą butów, kurtką i plecakiem wszystkie rzeczy były dość nowe. No i co z tego? Zirytowany usiadł w kącie kanapy, tam gdzie zawsze siadała Caitlyn. Wydawało mu się, że czuje zapach jej perfum i serce zaczęło mu mocniej bić. Miała w sobie niewinność i erotyzm. Kusząca mieszanka. To głupie, głupie, głupie. Jego zauroczenie Caitlyn to jakaś potworna pomyłka. Klęska zawodowa. Katastrofa osobista. Wiedział o tym, ale nie mógł się oprzeć jej urokowi. Lubił na nią patrzeć, kiedy zmagała się z gwałtownymi emocjami, kiedy usiłowała trzymać rezon i śmiechem pokrywała zdenerwowanie. Podobał mu się jej seksowny uśmiech, zmysłowe ruchy. A przede wszystkim czuł, że w głębi, pod pokładami strachu i niepokoju, kryje się inteligentna, bystra, myśląca kobieta. Szkoda, że Caitlyn tak rzadko pozwalała jej dojść do głosu. Idiota! Nie miał czasu na romans, a już na pewno, nie z kimś tak skomplikowanym jak Caitlyn Bandeaux. Policja zaczęła już węszyć wokół niego, pytali o Rebekę. Jeszcze kilka dni, a może godzin i zorientują się, że podnajmuje jej gabinet i korzysta z jej sprzętu. Wtedy będzie musiał się tłumaczyć. Jej zniknięcie zostanie oficjalnie zaprotokołowane, zaplombują gabinet i dom. Zaczną śledztwo, będą mu się podejrzliwie przyglądać. Miałby ograniczoną swobodę działania. A przecież to on powinien odnaleźć Rebekę. Mieszkał z nią. Znał ją. Rozumiał. Wiedział, że jest w stanieją znaleźć. Ale zaczynał się martwić, że może już nie zdążyć. Czas uciekał. Z każdym dniem nabierał pewności, że Rebeka nie żyje. Co gorsza, miał złowieszcze przeczucie, że jej zniknięcie jest w jakiś sposób związane z Caitlyn Montgomery Bandeaux. Rozdział 21 Nie wiem, gdzie ona jest - powiedziała Sugar, stojąc w drzwiach. Caesarina warczała ostrzegawczo. - Ale Christina Biscayne mieszka tutaj?
stroju. Żadnych elementów odblaskowych. Spojrzał w jego stronę, ale sylwetka była zbyt
jechała.
Center, więc tam się spotkamy. To niedaleko od kostnicy. Będę najszybciej, jak się da.
wóz patrolowy, błyskając światłami. Wpatrywał się w wystawy sklepowe, nie zwracał uwagi
O1ivia... stanowi klucz, tak sobie myślę, ostateczny element układanki. Nic go bardziej
To niemożliwe, pomyślała oszołomiona. Kaszlała i dyszała.
– Ja też – przyznała się Martinez.

nadkładając drogi, niżbyśmy mieli tkwić w korku i czekać, aż zlikwidują wyciek. Nie wiem jak ty, ale ja wolę nie wdychać tego gówna, które się tam rozlało.

– Niewiele. Żadnych odcisków, tylko twoje i moje. Bentz zaklął pod nosem.
znaczy.
sprzedawcy. – W każdym są drzwi na taras wychodzący na basen i ogródek.

potrzebował pomocy partnera, poprosiłby o to.

- Santos? - Gloria dotknęła jego ramienia. -
- Ze mną - uśmiechnął się lekko. - Jackson, niestety, już zajęty.
- Opłakuje pan swojego kuzyna Jamesa?

towarzystwa, a potem schodzę pod pokład. Metalowe schodki potęgują odgłos moich kroków.

- Mieszka w Balfour House - rzucił pospiesznie.
podsłuchuje.
- Chciałem mieć pewność, że mnie zrozumie. Nienawidzę marnować najlepszych